Aby uratować
ZeldÄ™,
Link musi odnaleźć wszystkie elementy
Triforce’a, a nastÄ™pnie zmierzyć siÄ™ z samym
Gannonem. To tak w telegraficznym skrócie, bo wiadomo – jak to w życiu, po drodze pojawiÄ… siÄ™ komplikacje. Podróż Linka zaczyna siÄ™ na jakimÅ› totalnym zadupiu, gdzie o cywilizacji nikt nie sÅ‚yszaÅ‚. Próżno szukać wiosek, że o miastach nie wspomnÄ™. Po okolicy krążą mniej lub bardziej krwiożercze bestie, których jedynym celem jest znalezienie posiÅ‚ku na obiad. Nasza w tym gÅ‚owa abyÅ›my nie stali siÄ™ daniem gÅ‚ównym. JesteÅ›my zdani gÅ‚ównie na siebie, a lista osób które mogÄ… nam pomóc ogranicza siÄ™ do kilku pustelników i zdesperowanych sprzedawców skrywajÄ…cych siÄ™ przed potworami w jaskiniach. Teren poszukiwaÅ„ fragmentów artefaktu jest caÅ‚kiem spory i zróżnicowany. Znajdziemy tu lasy, pola, góry, pustynie, jeziora, a nawet i morskie wybrzeże. Napotkane stworzenia jak już wspomniaÅ‚em, zawsze nastawione sÄ… do nas co najmniej wrogo, wiÄ™c wszystko co siÄ™ rusza ciachamy mieczem, zasÅ‚aniajÄ…c siÄ™ jednoczeÅ›nie tarczÄ… przed ciosami wrogów. Bestie sÄ… przeróżne, każda ma inny sposób zachowania i dlatego trzeba je zazwyczaj podejść sposobem – unikalnym dla danego gatunku. Z czasem za sprawÄ… odnajdywanych serduszek nasza wytrzymaÅ‚ość roÅ›nie, wiÄ™c i twardszych przeciwników bÄ™dzie nam Å‚atwiej pokonywać. Pakujemy siÄ™
Linkiem w kolejne, coraz to bardziej niebezpieczne obszary, ale na pocieszenie dodam, że można tam odnaleźć też ciekawszy ekwipunek pomagajÄ…cy nam w wyprawie. ZdobÄ™dziemy Å‚uk, lepsze miecze, tarczÄ™, bomby, bumerangi, magiczne pierÅ›cienie, bransolety i wiele innych. JeÅ›li czegoÅ› nie znajdziecie, a potrzebujecie, to można to nabyć u sprzedawców za zazwyczaj wyÅ›rubowanÄ… sumkÄ™. Åšrodkiem pÅ‚atniczym w
Hyrule jakby ktoÅ› nie wiedziaÅ‚ sÄ… Rupie, czyli klejnoty. Zdobyć je można oczywiÅ›cie przez eksterminacjÄ™ bestii krążących po okolicy – wystarczy rozpÅ‚atać potwora, a z pewnoÅ›ciÄ… w jego trzewiach od czasu do czasu znajdziemy lokalnÄ… walutÄ™.
Nieodłącznym i bodaj najważniejszym elementem rozgrywki w
The Legend of Zelda sÄ… sÅ‚ynne lochy, w których ukryte sÄ… – obowiÄ…zkowo strzeżone przez Bossa – fragmenty
Triforce’a. Podziemia podzielone sÄ… na komnaty, a w każdej z nich natkniemy siÄ™ niemal zawsze na grupÄ™ wrogów, z którymi trzeba siÄ™ uporać, aby przejść do kolejnego pomieszczenia. CaÅ‚ość tworzy mniejszy lub wiÄ™kszy labirynt, z systemem drzwi otwieranych automatycznie po pokonaniu przeciwników, albo częściej przy pomocy znalezionych kluczy. ZdarzajÄ… siÄ™ też ukryte przejÅ›cia – odszukanie ich może być szczególnie kÅ‚opotliwe na poczÄ…tku, bowiem w grze wyraźnie brak wskazówek na temat wysadzania niektórych Å›cian bombami. Czasem trzeba przesunąć też jakiÅ› blok skalny czy pokonać przepaść – mówiÄ…c w skrócie, pokombinować trzeba i szare komórki odÅ‚ogiem leżeć nie powinny. Lochy zazwyczaj sÄ… dużo trudniejsze niż wÅ‚óczenie siÄ™ po Å›wieżym powietrzu, ale zaliczyć je trzeba i to niejako w dwóch etapach. Pierwszym jest znalezienie przedmiotu, który poszerza nasze możliwoÅ›ci, natomiast drugim dobranie siÄ™ do skóry bossa (z reguÅ‚y za pomocÄ… nowego wyposażenia ekwipunku) i zabranie pilnowanego przez niego elementu
Triforce’a.
No dobrze, szwendamy siÄ™ po okolicy, bijemy potwory, szukamy artefaktu, ale z czym w zasadzie mamy do czynienia? W dzisiejszych czasach już wiemy, ale w 1986 roku, kiedy to gra pojawiÅ‚a siÄ™ na rynku, ciężko byÅ‚o jÄ… jednoznacznie sklasyfikować. Przygodówka? Za maÅ‚o tekstu i brak tu również klasycznych zagadek. RPG też to nie jest, bo jako takiego rozwoju postaci nie ma. Do tego mnóstwo elementów zrÄ™cznoÅ›ciowych. Ni to pies, ni wydra. W miarÄ™ jak z czasem przybywaÅ‚o podobnych gier, caÅ‚ość ewoluowaÅ‚a, czÄ™sto mieszaÅ‚a siÄ™ z innymi gatunkami, aby osiÄ…gnąć w koÅ„cu swoistÄ… samodzielność jako nowy gatunek – Action-Adventure.
The Legend of Zelda leży w zasadzie gdzieÅ› na poczÄ…tku, wÅ›ród korzeni i chociaż ciężko wskazać jÄ… jako pierwszÄ… pozycjÄ™ tego typu, to z pewnoÅ›ciÄ… przygody
Linka poÅ‚ożyÅ‚y solidne podwaliny dla tego rodzaju gier. PrzeÅ‚om byÅ‚ niemaÅ‚y, bo tak rozbudowanych pod wzglÄ™dem gameplayu gier w poÅ‚owie lat 80tych można byÅ‚o ze Å›wiecÄ… szukać. Gracze pokochali przygody dzielnego Hylianina (rasa gÅ‚ównego bohatera), a
Nintendo przez te wszystkie lata uczyniÅ‚o z przygód
Linka swoją kolejną kurę znoszącą złote jajka.
Jak siÄ™ majÄ… sprawy audiowizualne? JesteÅ›my w poÅ‚owie lat osiemdziesiÄ…tych, wiÄ™c szaÅ‚u siÄ™ nie spodziewajcie. Grafika czytelna, ale raczej prosta i schematyczna. Kolory mogÅ‚yby być miejscami żywsze, ale widać Shigeru Miyamoto miaÅ‚ gorszy dzieÅ„ i stwierdziÅ‚ inaczej. StÄ…d szaro, buro i ponuro – szczególnie w podziemiach. Wszystkie postacie maja po dosÅ‚ownie kilka klatek animacji, a teren nie liczÄ…c wodospadu pozbawiony jest caÅ‚kowicie jakiegokolwiek ruchu. W zasadzie mamy standard graficzny
NESa tego okresu, ale wykonany schludnie i ze smakiem. Dźwięk? Gdzieś tam coś rzępoli w tle. Dominują wysokie tony i piski, niemniej melodyjki są znośne, a z czasem motyw przewodni włazi gdzieś głęboko w umysł i zostaje tam na dłużej. Autorom też chyba przydarzyło się to samo, bo przez następne 25 lat w kolejnych częściach
Zeldy, wciskają graczom wciąż tą samą melodyjkę w nowych aranżacjach.
Na szczególnÄ… uwagÄ™ zasÅ‚uguje samo wydanie gry. Przede wszystkim
The Legend of Zelda trafiÅ‚a do graczy na unikalnym zÅ‚otym kartridżu! W obszernej instrukcji oprócz tkliwej historyjki z ilustracjami, znajdziemy również obszerne opisy ekwipunku, potworów oraz samego Å›wiata, z naciskiem na krainÄ™
Hyrule. Jest to doskonaÅ‚e uzupeÅ‚nienie do samej gry, w której próżno szukać informacji na temat tego, jakie możliwoÅ›ci daje pierÅ›cieÅ„ czy magiczna tarcza. Do gry dołączano również mapÄ™, która niewÄ…tpliwie uÅ‚atwiaÅ‚a poszukiwaczom przygód orientacjÄ™ w terenie.
The Legend of Zelda to kolejna obowiÄ…zkowa pozycja od
Nintendo. Tytuł kultowy na miarę
Super Mario Bros. czy
Donkey Kong. Polecać nie ma sensu, bo to absolutna klasyka i każdy powinien grÄ™ zaliczyć. Zapewniam tylko, że sam tytuÅ‚ jest bardzo dobry i choć niewiele w nim fabuÅ‚y, która naÅ›wietliÅ‚aby korzenie historii caÅ‚ej serii to i tak warto przeżyć samemu te pierwsze przygody
Linka.
The Legend of Zelda ma zasadniczo tylko jednÄ… sporÄ… wadÄ™, którÄ… to być może masochiÅ›ci postrzegać bÄ™dÄ… jako zaletÄ™ - jest miejscami trudna jak cholera, wiÄ™c przysiadajÄ…c do niej, warto zaparzyć sobie dzbanuszek melisy.
Komentarze